sobota, 24 października 2020

"Prosta sprawa" - Wojciech Chmielarz

Tytuł: „Prosta Sprawa”
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Ilość stron: 383
Ocena: 8/10

Opis
Pełna zwrotów akcji powieść sensacyjna mistrza kryminału.
Młody mężczyzna pewnego dnia przyjeżdża do Jeleniej Góry, gdzie zamierza odwiedzić swojego przyjaciela Prostego i spłacić dawno zaciągnięty dług. Kiedy jednak dociera na miejsce, zastaje zdemolowane mieszkanie. Puste, bez Prostego. Pojawiają się za to dwaj umięśnieni bandyci, którzy zaczynają zadawać dziwne pytania. A że zachowują się nieuprzejmie, wkrótce w ruch idą pięści, leje się krew. I tak mężczyzna zostaje przypadkowo wplątany w niebezpieczną grę. Nie zna jej zasad ani uczestników, ale wkrótce dowiaduje się, że stawka jest znacznie wyższa, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Kluczem do wszystkiego okazuje się Prosty, którego chcą dorwać i jeleniogórscy gangsterzy, i czeska mafia. W środku tego chaosu pojawia się także mafia romska, którym co rusz ktoś wstępuje na odcisk. Żeby dotrzeć do Prostego i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, bohater będzie musiał im wszystkim stawić czoła. A pomoże mu w tym pewna analityczka z ABW.

"Prosta sprawa" to pełna akcji powieść sensacyjna, której fabuła dzieje się w malowniczych Karkonoszach. Napisana w czasie lockdownu, początkowo publikowana w odcinkach na profilu autora cieszyła się wielkim powodzeniem. Teraz ukazuje się drukiem w poprawionej i rozszerzonej wersji.
/opis pochodzi od wydawcy/
 
Moja ocena
Lubię powieści Wojciecha Chmielarza, bo autor doskonale wie, jak budować klimat, utrzymać uwagę czytelnika i nie raz go zaskoczyć. I nie inaczej jest z jego najnowszą książką „Prosta sprawa”, która wcale nie jest taka prosta.
 
Do Jeleniej Góry przyjeżdża mężczyzna, który chce zwrócić dług, jaki zaciągnął od swojego przyjaciela. Gdy trafia do jego mieszkania, zamiast Prostego, zastaje ogromny bałagan i dwóch mało przyjaźnie nastawionych typków. Nasz bohater jednak wychodzi z tego spotkania cało, czego nie można powiedzieć o gangsterach. Okazuje się, że Prostego szuka więcej ludzi, którzy chcą wyrównać z nim rachunki. Rozpoczyna się wyścig z czasem i gorączkowe poszukiwania jednego człowieka. Czy do Prostego szybciej dotrze jego stary znajomy czy grupa Kazika, który ma ogromne znajomości w mieście i jest bardzo zdeterminowany?


Książkę czyta się niesamowicie szybko. Autor po raz kolejny udowodnił, że ma talent do tworzenia skomplikowanych, ale spójnych historii. Tym większe jest moje uznanie, ponieważ opowieść o Prostym powstawała w częściach. Sam pisarz przyznaje, że nie wiedział czy nie zapędzi się w fabularną ślepą uliczkę i czy nie będzie musiał porzucić projektu. Tak się na szczęście nie stało! I to mnie ogromnie cieszy, bo spędziłam naprawdę przyjemnie czas z tą lekturą.

Oprócz doskonale budowanego napięcia, mamy tutaj dobrze stworzone postacie. Najbardziej podobał mi się główny bohater, który przez całą powieść jest dla nas zagadką. Nie znamy jego imienia, nie wiemy skąd pochodzi ani czym się zajmuje. Ale ta wiedza nie jest nam za bardzo potrzebna, a wręcz jego tajemniczość jeszcze bardziej nas do niego przyciąga. Bardzo mi się podobał jego analityczny umysł i ogromna wiedza z różnych dziedzin. Widać, że ten człowiek miał bogatą przeszłość. Jest to postać wielowymiarowa. Nie można go określić ani jako postać dobrą, ani złą, a jednak mu kibicujemy. Choć potrafi bez zmrużenia okiem pociągnąć za spust i zabić, to w miarę możliwości unika zagrożeń. Naprawdę świetnie wykreowana postać.
Również wśród antagonistów mamy bardzo wyraziste charaktery. Wystarczy wspomnieć Kazika, który choć ma już ograniczenia wynikające ze swojego wieku i sprawia wrażenie niepozornego, nadal jest przebiegły i bezwzględny. Albo Czechów, przy których banda polskiego bossa wypada jak amatorzy. 
 
„Prosta sprawa” jest naprawdę bardzo dobrą powieścią,
która trzyma w napięciu i zaskakuje zwrotami akcji. Dynamiczna akcja, dobrze wykreowani bohaterowie, świat bezwzględnych ludzi gotowych posunąć się nawet do morderstwa, by odzyskać swój honor. Okazuje się, że Wojciech Chmielarz radzi sobie doskonale także w tworzeniu powieści sensacyjnych. Ja zdecydowanie polecam! 
 
Książkę odebrałam za punkty z portalu Czytam Pierwszy
 Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

poniedziałek, 19 października 2020

„Historia świata na czterech łapach” - Mackenzi Lee

Tytuł: „Historia świata na czterech łapach”
Autor: Mackenzi Lee
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 200
Ocena: 7/10

Opis

SIAD! ZOSTAŃ! LEŻEĆ!

A jeśli leżeć, to najlepiej z książką "Historia świata na czterech łapach".

To nie psypadek, że właśnie psy stały się wiernymi towarzyszami człowieka. Wszyscy znamy Łajkę – pierwszego psa w kosmosie. Ale kto wie, że suczka Isaaca Newtona niemal zrujnowała mu życie, a czworonóg Alexandra Grahama Bella pomógł w wynalezieniu telefonu? Albo że Napoleon Bonaparte miał na pieńku z psami? (Serio, serio!).

"Historia świata na czterech łapach" to książka historyczna, o jakiej wam się nie śniło. Można w niej znaleźć opowieści o psach – prawdziwych, mitycznych i takich, które łączą w sobie oba te elementy – oraz oczywiście o ludziach.

„W zależności od czasu i miejsca poglądy dotyczące psów i ich roli w społeczeństwie ogromnie się różniły. Psy bywały ulubieńcami domu, towarzyszami, myśliwymi, siłą roboczą, obrońcami, szkodnikami, przedmiotem eksperymentów; były czczone, upamiętniane, budziły lęk, odrazę, nienawidzono oraz kochano je i wszystko pomiędzy”.
(Fragment przedmowy)

Psysięgamy, to prawdziwa kopalnia wiedzy! Wiedzy podanej w sposób uroczy i zabawny, gwarantujący niekontrolowane wybuchy śmiechu!

Mackenzi Lee studiowała w Siemens College, który ukończyła z tytułem licencjatu z historii oraz magistra z twórczego pisania dla dzieci i młodzieży, a książki jej autorstwa otrzymały status bestsellerów „New York Timesa”. Mieszka w Bostonie, gdzie zarządza księgarnią, pije colę i głaszcze każdego napotkanego psa.
/opis pochodzi od wydawcy/  

Moja ocena
„Historia świata na czterech łapach” to idealna książka dla miłośników psów, ale nie tylko. Ja choć należę do grona kociar, to również przyjemnie spędziłam czas wśród tych rozmerdanych i rozszczekanych opowieści. Mackenzi Lee zabiera nas w niezapomnianą podróż w przeszłość, by przekonać się jak układały się relacje między ludźmi, a potomkami wilków i jak to pozycja psów zmieniła się na przestrzeni wieków.


Rozdziały w książce są krótkie, a każdy opisuje historię psów innej rasy, więc publikacja świetnie się sprawdzi jako lektura na wieczorny relaks. Piękne ilustracje przybliżają nam wygląd opisywanego przedstawiciela danej rasy, a dodatkowo podnoszą wartość wizualną książki, ciesząc oko. Choć szata graficzna przywodzi na myśl, książkę dla dzieci, zdecydowanie jest to lektura dla dorosłego czytelnika, ewentualnie starszej młodzieży. W publikacji jest bowiem bardzo dużo odniesień do historii. I choć autorka, z ogromnym przymrużeniem oka, wyjaśnia kontekst historyczny, to warto mieć jakieś podstawy wyniesione ze szkolnych lekcji historii. A poznamy tutaj naprawdę bardzo różnorodne opowieści o naszych czworonożnych przyjaciołach, zarówno te pochodzące z legend, jak również te oparte na faktach. Od historii o psiej wierności, przez ich rolę w służbie ludziom podczas obu wojen światowych, a także ich leczniczym wpływie podczas psychoterapii. Na kartach tej książki znajdziemy wiele ciekawostek o znanych nam postaciach i ich psach. Dowiemy się jakie psy uwielbiała Elżbieta II, jaki wpływ miał pies na wynalezienie telefonu, prześledzimy psie role w kinematografii, a także poznamy rasy, które już wyginęły. Ciekawym zabiegiem jest zamiana przypisów, na końcu każdego rozdziału, w „psypisy”. Takich smaczków językowych w tej książce znajdziecie więcej.
 
Na minus muszę wymienić małą czcionkę. Również ułożenie tekstu w dwie kolumny (co sprawiało, że czułam się jakbym czytała artykuł z gazety), nie do końca mi się podobało, i utrudniało czytanie. 
 
„Historia świata na czterech łapach” to dobrze napisana książka, która poszerza naszą wiedzę o roli jaką psy odegrały na przestrzeni wieków w historii ludzkości. Przekonamy się do czego były wykorzystywane i jak traktowane przez ludzi. Autorka przybliża nam opowieści o przedstawicielach doskonale nam znanych ras, jak i tych mniej spotykanych, o których istnieniu nie miałam zielonego pojęcia. Po przeczytaniu tej książki, zdecydowanie inaczej spojrzycie na pieskie życie. I znów okazuje się, że możemy się wiele nauczyć od naszych czworonożnych przyjaciół. 
 
Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję
Wydawnictwu Media Rodzina!