Powered By Blogger

piątek, 6 kwietnia 2018

Z otchłani


Tytuł: Z otchłani
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta strona
Ilość stron: 332
Ocena: 7/10

O książce


W milczeniu podnoszę się z krzesła, zakładam kurtkę i ruszam w stronę drzwi. Moje nogi drżą, głowa huczy od nadmiaru chaotycznych myśli, a serce powoli pęka na pół. Adam chwyta mnie za rękę. Po raz kolejny przeprasza. Błaga o wybaczenie. Zapewnia, że mnie kocha. Napędzana gniewem biorę zamach i uderzam go pięścią w twarz. Mocno. Najmocniej, jak tylko potrafię. Jest w szoku. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek go uderzę. A ja nie przypuszczałam, że kiedykolwiek mnie zdradzi.



Po wyznaniu Adama świat osunął się Kaśce spod nóg. Nic nie jest takie, jak sądziła. Kiedy na jej drodze staje Szymon, dziewczyna ani myśli dać szansę miłości z Tindera. Gdyby wszystko mogło być zupełnie proste, a nie kompletnie zagmatwane, życie byłoby znacznie przyjemniejsze. Ale czas dać spokój mrzonkom i zacząć żyć według nowych zasad.


Moja opinia

Pierwszą książką Martyny Senator z jaką się spotkałam to „Z popiołów”, która urzekła mnie lekkością pióra autorki, zabawnymi dialogami oraz paletą emocji jakie przeżywali bohaterowie. Przedstawiona historia również była interesująca i mając tak pozytywne wspomnienia z tą książką, postanowiłam przeczytać kolejną jej powieść z serii New Adult.
W „Z otchłani” spotykamy się z tymi samymi bohaterami co w poprzedniej książce autorki, możemy nawet powiedzieć, że poznajemy ich dalsze losy. Nadal mamy związek Sary z Michałem, który cały czas się rozwija, ale tym razem główną bohaterką jest Kaśka, współlokatorka Sary, i to jej życiowe przygody są teraz na pierwszym planie.
W życiu dziewczyny pojawiają się komplikacje, gdy dowiaduje się, że jej chłopak, z którym była 5 lat, ją zdradził. Załamana dziewczyna, która zawsze tryskała optymizmem jest teraz zagubiona i nie wie co dalej zrobić ze swoim życiem. W trosce o nią jej koleżanka z pracy, Mirka, umawia ją (bez jej wiedzy i zgody) na randkę. W jej wyniku Kaśka poznaje Szymona. Sposób w jaki się poznają oraz fakt, że Kaśka nie jest bynajmniej w nastroju do filtrowania oraz nie szuka pocieszenie w męskich ramionach, powoduje, że ich spotkanie kończy się równie szybko jak się zaczęło. Jednak dalsze wydarzenia pokażą, że czasem miłego złe początki i ich znajomość wniesie pozytywne zmiany w życie Kasi.
Mocną stroną tej książki to lekkość pióra autorki, która powoduje, że kolejne strony się po prostu połyka. Zabawne dialogi między bohaterami oraz mądre i dojrzałe przemyślenia, których nie spodziewałam się po tak młodych ludziach, również nadają tej pozycji wartości.
Mimo, że mamy tutaj dalsze losy bohaterów „Z popiołów” to ze spokojem możemy czytać tę książkę, nie znając treści poprzedniej powieści.
Trochę mnie zawiodło, że „Z otchłani” powiela schemat „Z popiołów”. Znów mamy nawiązanie do jakieś szpecącej ciało kobiety blizny i chęć jej ukrycia jakimś tatuażem, dlatego znów do akcji wkracza Michał by przygotować wzór oraz Kuba by go wykonać.
Jednak całość oceniam pozytywnie, bo książkę się czyta szybko i przyjemnie. Jeśli spodobała się wam książka „Z popiołów” to „Z otchłani” również powinno trafić w wasze gusta, bo mamy zachowany podobny schemat. Jeśli jednak szukacie czegoś nowego, to możecie się rozczarować. Ja jednak nie żałuję czasu jej poświęconego i zachęcam was do zapoznania się ta historią.


czwartek, 29 marca 2018

Mroczny tron




Tytuł: Mroczny tron
Autor: Kendra Blake
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: 400
Ocena: 6/10

O książce



Dalsze losy trzech sióstr, które walczą o koronę, a co za tym idzie o swoje życie. Bo według przepowiedni tylko jedna z trojaczek zasiądzie na tronie, pozostałe muszą zginąć.
Do ostatecznego starcia coraz bliżej. Która z sióstr okaże się najsilniejsza i bez mrugnięciem powiek
sięgnie po władzę?



W drugiej części „Trzech mrocznych koron” jesteśmy świadkami, niezwykłej przemiany Kataharine z niepewnej i słabej dziewczyny, w bezwzględnego łowcę, który bez sentymentów rozprawia się z przeciwnościami w walce o władzę. Jej zuchwałość i pewność siebie niepokoi nawet jej opiekunkę Natalię Arron.
Arsinoe odkrywa, że to nie władanie nad naturą jest jej darem, ale czy nowo odkryte zdolności uratują jej życie?

Mirabella nadal jest faworytką zawodów, ale czy wygrana ma już w kieszeni?



Moja opinia


Oj dzieje się w drugiej części „Trzech mrocznych koron”. Pojawiają się nowe spiski i układy. Akcja toczy się szybko i ciągle zaskakuje nas rozwojem wypadków. Dzięki krótkim rozdziałom i zabawnym dialogom, książkę czyta się bardzo szybko.
Nawet nie raziło mnie zachowanie Josepha, który chyba w końcu dorósł i wziął odpowiedzialność za swoje zachowanie. Podobnie jak w pierwszej części, moją sympatię wzbudziła Arsinoe. Jej sarkastyczne dialogi z Billym były mocną strona tej powieści. Miała najwięcej dystansu do siebie i duże poczucie humoru. Razem z Mirabellą, zachowała w pamięci wspomnienia wspólnych lat spędzonych razem. To utrudniało im podjęcie walki i przerwanie więzi jaka złączyła je w dzieciństwie.
Zakończenie mnie zasmuciło. Nie takiego końca się spodziewałam. Liczyłam na trochę inny obrót spraw, a tutaj autorka serwuje mi zakończenie, które czytam ze łzami w oczach.

Wydanie książki jest również warte uwagi. Pierwszy tom został wydany w trzech różnych kolorach trzonu książki. Mnie przypadł zielony, czyli rodzina trucicieli. Byłam ciekawa w jakich kolorach wydana zostanie część druga. Kontynuacja „Trzech mrocznych kolor”, kolorystyką jest jeszcze bardziej mroczna, bo trzon książki jest czarny. A, że jest to mój ulubiony kolor to jestem zachwycona wydaniem.