Powered By Blogger

sobota, 18 kwietnia 2020

Recenzja "Schizis" - Melissa Darwood

Tytuł: „Schizis”
Autor: Melissa Darwood
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 320
Ocena: 9/10
O książce
Marcja nie jest zwykłą nastolatką. Choroby, z którymi zmaga się od dzieciństwa, sprawiły, że musiała dojrzeć zbyt szybko i zyskać bolesną świadomość własnych ograniczeń. Na swoim kanale na Youtubie opowiada o marzeniach o normalnym życiu – bez dręczących wizji, szpitali i trudnych relacji z rodziną. Na szczęście jest jeszcze Kofi, jedyny jasny punkt w życiu Marcji: oddany przyjaciel, dzięki któremu dziewczyna przeżyje swoje najpiękniejsze chwile.
Ale czy tajemnicze wizje to na pewno tylko wytwór jej chorej psychiki? A jeśli problemy sięgają znacznie głębiej?...
Mroczna, wciągająca opowieść, na której zaskakujący finał nie jesteście przygotowani!
/opis pochodzi od wydawcy/
Moja ocena
Mam bardzo duży mętlik w głowie po przeczytaniu tej książki. Ale lubię ten stan, bo to oznacza, że historia mocno mnie wciągnęła, a zakończenie totalnie mnie zaskoczyło! Na pewno jest to książka niejednoznaczna, pełna tajemnic, społecznych problemów i warto po nią sięgnąć.

Marcja Cal jest siedemnastolatką, która zmaga się w swoim życiu z depresją. Ma za sobą też kilka prób samobójczych, pobyt w zakładzie psychiatrycznym oraz epizod z zaburzeniami odżywiania. Małżeństwo jej rodziców jest nieudane i pełne przemocy psychicznej, a czasem nawet i fizycznej. Marcja nienawidzi swojego ojca, ale nadopiekuńcza matka wcale nie sprawia, że czuje się bezpiecznie. Wręcz przeciwnie, ma wrażenie, że jest osaczona, kontrolowana i brakuje jej przestrzeni dla swoich decyzji, a już za kilka miesięcy stanie się pełnoletnia i taka sytuacja powoduje u niej lęk o przyszłość.
W szkole z racji swojej przeszłości przylgnęła do niej łatka wariatki, przez co rówieśnicy jej unikają. Na szczęście ma jedną oddaną przyjaciółkę Liwię i wiernego kumpla Kofiego, którzy ją wspierają i szczerze jej kibicują.
Ale w życiu Marcji jest jeszcze jedna osoba, która sprawia, że dziewczyna z każdym kolejnym dniem jest coraz bardziej przerażona.

Głównej bohaterki nie idzie nie lubić. Jest to wrażliwa nastolatka, która zmaga się z chorobą. Jak się okazuje nie ma łatwego przeciwnika, ale nie będę zdradzać, bo to dość istotne dla fabuły, i zdecydowanie lepiej odkryć to samemu, w miarę rozwoju historii. Mogę tylko powiedzieć, że tytuł może nam już trochę przybliżyć temat.
Jednak Marcja walczy i choć do tej pory jej życie było pasmem nieszczęść, i ona znajduje w nim też i dobre chwile.
W połowie książki miałam wrażenie, że temat został już wyczerpany i poczułam się lekko zawiedziona, że to już, zagadka rozwiązana. Ale myliłam się i to bardzo!
Zakończenie naprawdę jest nieprzewidywalne i powoduje poczucie oszołomienia. Wyjaśniły się nurtujące mnie wątpliwości i cała historia nabrała innego znaczenia.

Autorka zwraca w powieści uwagę na różnego rodzaju problemy i choroby, z jakimi zmagają się ludzie w naszym otoczeniu. Uświadamia nam, że na depresję może zachorować każdy, nawet dziecko czego wielu dorosłych nadal nie może zrozumieć. Na przykładzie Marcji widzimy, jak łatwo przychodzi ludziom stygmatyzowanie osób, których zachowania odbiegają od normy. Zamiast spróbować zrozumieć to czego się boimy, wolimy odciąć się od problemu i unikać ludzi, którzy swoim zachowaniem budzą w nas niepokój i lęk. Powieść ukazuje jak trudno jest przebić się przez stereotypy, co niestety jest krzywdzące dla osób dotkniętych chorobami psychicznymi i fizycznymi deformacjami. To swojego rodzaju manifest, by zwrócić uwagę na problemy, o których się nie mówi, by nie niszczyć naszego spokoju.

„Schizis” to książka, która w mojej pamięci pozostanie na długo. Nie dość, że jest to świetnie napisana powieść młodzieżowa, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem i poczuciem zagrożenia, to w dodatku niesie ze sobą ważne przesłanie. Sprawia, że na pewne rzeczy po jej lekturze spojrzymy inaczej.
A przynajmniej mam taką nadzieję, że uświadomi czytelnikom, jak krzywdzące jest wydawanie osądów, nie znając całej prawdy, tylko widząc wierzchołek góry lodowej. Mam tylko drobne zastrzeżenie, co do ilości poruszanych w powieści problemów. Naszła mnie taka myśl, że jest ich tutaj za dużo. Bardzo doceniam chęć uświadomienia młodych ludzi w kwestiach rzadziej poruszanych na co dzień, ale czułam tutaj lekki przesyt i zabrakło mi dokładnego omówienia każdego z poruszanych tematów.
Jednak całość naprawdę wciąga i skłania do refleksji. Myślę, że najnowsza powieść Melissy Darwood spodoba się nie tylko młodzieży, ale również trafi do dorosłego czytelnika! Ja przepadłam!

Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję

wtorek, 14 kwietnia 2020

Recenzja "Zmuszona by zabić" - Rachel Abbott

Tytuł: „Zmuszona, by zabić”
Autor: Rachel Abbott
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 424
Ocena: 9/10
Opis
Tak to się musi skończyć… Któreś z nas musi umrzeć.
Mark i Evie mają burzliwy romans. Evie przywróciła wiarę w życie Marka po śmierci jego żony.
Kiedy jednak Evie odnosi różnego rodzaju obrażenia cielesne, jej przyjaciele zaczynają podejrzewać o to Marka. Czyżby namiętny romans przerodził się w piekło?
Wezwana w środku nocy do ich rezydencji sierżant Stephanie King, znajduje w łóżku dwa brutalnie zamordowane ciała, które trudno zidentyfikować.
Gdzie zaczyna się morderstwo? W chwili, kiedy następuje pierwsze pchnięcie nożem? Czy w momencie pierwszej myśli o popełnieniu zbrodni.
Zmuszona, by zabić to mroczny thriller psychologiczny z charakterystycznym dla Abbott stawieniem czytelnika przed koniecznością trudnego wyboru moralnego i mistrzowską charakterystyką postaci.
/opis pochodzi od wydawcy/

Moja ocena
O twórczości Rachel Abbott naczytałam się już tyle pochlebnych słów, że przyszedł czas, aby samej się przekonać czy i ja będę podzielać ten entuzjazm na temat jej powieści. Dzięki współpracy z portalem Czytam Pierwszy, udało mi się zdobyć jej najnowszą powieść „Zmuszona, by zabić”. I już wiem, że to nie będzie ostatnie spotkanie z jej książkami.

„Zmuszona, by zabić”
to bardzo udany thriller psychologiczny.
Poznajemy znanego fotografa Marcusa Northa, który po tajemniczej śmierci swojej żony, pogrążony jest w depresji. Jego o dwa lata starsza siostra robi wszystko, by wyciągnąć go z przygnębienia i zabiega o nowe zlecenia licząc, że w ten sposób jej brat otrząśnie się po stracie swojej małżonki. I tak w jego życie wkracza Evie. Niepozorne zlecenie na serię fotografii, zamieni się w związek, który zakończy się tragedią. Kto tutaj jest ofiarą? Czy nad piękną posiadłością na klifie ciąży jakaś klątwa?

wtorek, 7 kwietnia 2020

Recenzja „Nie róbcie mu krzywdy” - Filip Skrońc

Tytuł: „Nie róbcie mu krzywdy”
Autor: Filip Skrońc
Wydawnictwo: Czarne
Ilość stron: 240
Ocena: 8/10
„Albinosi to duchy, potrafią przenikać ściany i znikać na zawołanie.
W ciemnościach widzą jak za dnia.
Nie czują strachu i bólu. 
Mają mniejsze mózgi. Są ograniczeni umysłowo.”
[Filip Skrońc , „Nie róbcie mu krzywdy”, wyd. Czarne, 2020, s. 53]

To tylko nieliczne z przekonań jakie nadal krążą na temat albinosów, czyli osób u występuje brak pigmentu, przez co skóra jest blado biała lub lekko różowa. Takie osoby urodzone w Afryce nie mają łatwego życia. Składa się na to wysokie ryzyko poparzeń skóry, co bardzo często prowadzi do nowotworów. Niska świadomość zagrożenia z powodu braku odpowiedniej edukacji oraz wszechobecna bieda mieszkańców, która nie pozwala na zakup odpowiednich kremów z filtrem, ma w tym procesie znaczący udział.
Ale chyba największe niebezpieczeństwo na jakie narażeni są albinosi, pochodzi ze strony innych ludzi. Od najmłodszych lat czują się inni i na każdym kroku są wytykani palcami. Dzieci nie chcą się z nimi bawić, ludzie boją się ich dotknąć. Budzą ogromną ciekawość, ale i strach w mieszkańcach wiosek, w których się urodzili. Powszechne jest bowiem przekonanie, że są duchami, diabłami, że ich sproszkowane kości przynoszą bogactwo i dobrobyt. Czyli coś, co w biednych rejonach Tanzanii jest rzeczą najcenniejszą.
Filip Skrońc w swoim reportażu przybliża nam historię Tanzanii, która pozwala nam spojrzeć na rozwój tego państwa i zrozumieć wiele aspektów związanych z codziennością żyjących tam ludzi. Autor próbuje również ustalić skąd wzięły się poglądy, które sprawiają, że ludzie dotknięci albinizmem boją się o swoje życie oraz co w tej sprawie robią władze Tanzanii.

Muszę powiedzieć, że jest to mocny reportaż. Dla mnie jest niepojęte, że oprawcami często są członkowie rodziny. I że ataki na ludzi o białej skórze nadal są dokonywane, nawet dzisiaj w dobie dostępu do informacji. Przeraża mnie, że życie ludzkie dla niektórych nie ma żadnej wartości. Przytoczone tutaj rozmowy, świadectwa i statystyki działają na wyobraźnię i pozwalają poczuć strach, z jakim zmagają się albinosi i ich rodziny. Zdecydowanie na długo zapada w pamięci.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję