Powered By Blogger

wtorek, 19 maja 2020

"Wielka księga siusiaków" i "Wielka księga cipek" - Dan Hojer, Gunila Kvarnstrom

Tytuł: „Wielka księga siusiaków” i „Wielka księga cipek”
Autor: Dan Hojer, Gunilla Kvarnstrom
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 79
Ocena: 7/10

Seksualność człowieka jest nadal u nas tematem tabu. Rodzice często nie wiedzą w jakim wieku zacząć rozmawiać z dzieckiem, na temat jego narządów i różnic w budowie między płciami, albo w jakie słowa ubrać tą wiedzę, żeby dziecka nie przestraszyć i nie zniechęcić. Wpływ na edukowanie dzieci w tej kwestii ma także religia, która często myli edukację seksualną z działaniami mającymi rozbudzić w dziecku/nastolatku zainteresowanie seksem. A prawda jest taka, że wraz z dojrzewaniem, nastolatka coraz bardziej ciekawią zmiany jakie zachodzą w jego organizmie. I najbardziej interesują go sprawy związane ze zmianą jego wyglądu takie jak, owłosienie, potliwość, trądzik, podniecenie, miesiączka czy nocne polucje.

Jeżeli z wątpliwościami przyjdą do swoich rodziców, to możemy tylko mieć nadzieję, że uzyskają wsparcie, zrozumienie i uspokajające ich odpowiedzi. Jednak często nastolatki wstydzą się zapytać najbliższych i takiej wiedzy szukają w innych źródłach. W moim odczuciu o wiele lepszym wyborem niż przypadkowe internetowe strony, są publikacje takie jak „Wielka księga siusiaków” czy „Wielka księga cipek”.


Dan Hojer wspomina swoją pierwszą i ostatnią lekcję wychowania seksualnego, gdy to cała klasa zareagowała śmiechem, a nauczycielka zawstydzona zrezygnowała z prowadzenia zajęć. Jego doświadczenia sprawiły, że uznał, iż mimo wszystko taka edukacja jest potrzebna, bo nastolatki potrzebują informacji, że to co dzieje się z ich ciałem jest jak najbardziej w porządku.


„Wielka księga siusiaków” oraz „Wielka księga cipek” są skierowane do konkretnego odbiorcy: chłopców i dziewczynek. Jednak zdecydowanie można, a nawet trzeba poznać obie te publikacje. Dzięki temu obie płcie poznają punkt widzenia, niepokoje czy sposób funkcjonowania zarówno męskich jak i żeńskich narządów płciowych. Książeczki napisane są prostym, ale niewulgarnym językiem (no może, poza tym słowem ‘cipka’, mnie jakoś to słowo nie do końca przekonuje), który wyjaśnia wiele zagadnień związanych z dojrzewaniem, narządami płciowymi, miesiączką, ciążą, masturbacją, wielkością czy kształtem męskich i żeńskich genitaliów. Do tego znajdziemy w niej ilustracje, które dobrze oddają klimat całej publikacji. Uczą, ale nie szokują.
Dzięki tym książeczkom poznamy zarówno religijne spojrzenie na ludzką seksualność, ale też odkryjemy, że temat ten towarzyszy ludziom od zawsze i ma to swoje odzwierciedlenie w kulturze, sztuce i historii.

Moim zdaniem książka może być pomocna rodzicom, w tych trudnych rozmowach ze swoimi dziećmi jako wskazówka jak przekazać im tę, uważaną przez wielu za wstydliwą, wiedzę. Ale obie publikacje świetnie nadają się do samodzielnego czytania przez nastolatki, a spis treści pozwoli szybko trafić do odpowiedzi na nurtujące ich pytania.
Mnie co najwyżej trochę irytował brak uporządkowania treści. Autor bardzo mocno skacze między ciekawostkami, pytaniami od zaniepokojonych nastolatków, a wyjaśnianiem pojęć. Ale może dzięki temu, książka nie znudzi się młodemu odbiorcy. Na plus trzeba wymienić słowniczek na końcu publikacji, szkoda tylko, że są tam też słowa, które nie znalazły się w treści książki.

Pamiętajmy, że dzieci będą interesować się swoją seksualnością, i tym jakie są różnice między płciami. Od nas tylko zależy, czy pomożemy im znaleźć rzetelne źródła wiedzy, czy będą musiały szukać odpowiedzi u starszych kolegów/koleżanek czy w Internecie, gdzie nie zawsze trafią na treści dostosowane do ich wieku.

Za egzemplarze do recenzji bardzo dziękuję
Wydawnictwu Czarna Owca

 

wtorek, 12 maja 2020

"Powódź" - Paweł Fleszar

Tytuł: „Powódź”
Autor: Paweł Fleszar
Wydawnictwo: 212
Ilość stron: Księży Młyn Dom Wydawniczy
Ocena: 6/10
Opis
Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: „Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”.
Co tak naprawdę skłoniło mężczyznę do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba? Odpowiedzi na te pytania próbuje znaleźć Kris, przyjaciel Kuby z dzieciństwa. Kris jest zawodowym żołnierzem, ale daleko mu do typowego bohatera, który samotnie stawia czoło złemu światu – kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi. Tymczasem prywatne śledztwo, w którym pomaga mu dwójka nastolatków, prowadzi go do zaskakujących odkryć…
W tym obfitującym w humor kryminale autor podrzuca czytelnikowi różne tropy, sprowadzając go często na manowce. Tytułowa powódź nieubłaganie zbliża się do miasta…
/opis pochodzi od wydawcy/

Moja ocena
„Powódź” to dobrze napisany kryminał, który do tworzenia odpowiedniego klimatu niepokoju wykorzystuje artykuły z gazet, portali internetowych czy notki z blogów. Coś co nie jest zbyt częstym zjawiskiem w powieściach, doskonale się sprawdza w tym wydaniu. Szczególnie wzmianki o zbliżającej się do miasta powodzi.

Główny bohater, Kris, przybywa do Krakowa, aby wyjaśnić śmierć swojego przyjaciela z czasów młodości. Mimo, że ich znajomość się urwała, gdy Kuba wyjechał na studia, to Krzysztof czuje, że samobójstwo nie jest tym, na co jego przyjaciel byłby w stanie się zdecydować. A może się myli? Przecież nie utrzymując z nim kontaktu, nie miał wiedzy co dzieje się w życiu Kuby. A przecież ludzie się zmieniają.
Kris jest po czterdziestce, trochę już znudzony swoją pracą, w związku z kobietą, w którym trwa dla dobra syna. Zatem wizja wyjazdu do innego miasta, by pomóc ojcu swojego dawnego towarzysza zabaw, jawi mu się jako zbawienna. Mężczyzna zaczyna prowadzić śledztwo, które okaże się dla niego bardzo niebezpieczne. I nie tylko dla niego, bo towarzyszyć mu będzie przebojowa nastolatka Marika i maniak komputerowy Kamil.
Muszę przyznać, że spotkanie Mariki i Krisa było dla mnie zastanawiające. Naprawdę Kraków jest aż tak mały, że dziewczyna od razu poznała, iż Krzysztof w nim nie mieszka? Czy może Krakowianie mają swój specyficzny sposób ubioru, do którego mężczyzna nie pasuje? Nie jestem w stanie zgadnąć w jaki sposób nasz bohater się wyróżnia z grupy ludzi, że tak szybko zostaje zdemaskowany przez nastolatkę.
Kolejną rzeczą, która mnie zastanawia to łatwość z jaką dorosły mężczyzna akceptuje pomoc nastolatków, choć od samego początku wie, że grozi im niebezpieczeństwo.
Postacie Mariki i Kamila nie są mocno dopracowane i wiemy o nich bardzo niewiele, jednak budzą naszą sympatię. Podobnie jak Kris, choć jawił mi się jako taki trochę nieudacznik, zaskoczył mnie swoją pomysłowością, zatem przyznam, że go nie doceniłam.

Książka nie ma dużo stron, dlatego akcja dość szybko nabiera tempa. Wychodzą niepokojące sprawy, takie jak handel ludźmi i działania w czarnej strefie za pomocą darknetu. To nadaje wydarzeniom dreszczyku emocji. Do tego fala powodzi, która zbliża się do miasta i trochę nawet pomaga naszym detektywom w realizacji swoich planów. Fabuła jest przemyślana i spójna. Bohaterowie są dobrze wykreowani, choć najbardziej dopracowaną postacią jest Kris, nasz główny bohater.
Podobało mi się wykorzystanie dziecięcej fascynacji kulturą Indian, która pozwoliła Krisowi znaleźć kluczowe dowody. A także list pożegnalny Kuby i jego artykuł, który stylem przypomina twórczość Tomasza Beksińskiego.
Ubolewam nad tym, że książka ma tak mało stron.
Mam wrażenie, że można było więcej wyciągnąć z tej historii. Jednak całość czyta się przyjemnie i z rosnącym zainteresowaniem.