Tytuł: „Mallaroy II”
Autor: A. M. Juna
Wydawnictwo: SeeYA
Ilość stron: 464
Ocena: 8/10
Opis
Nikt nie dostaje życia na własność.
Bliźniaczki Lanford wiedzą to aż za dobrze, wciągnięte w sieć intryg, kłamstw i poświęceń.
Erin utknęła w niezwykłej szkole z internatem, udając swoją zmiennokształtną siostrę. Podejrzane układy z czarodziejką, łobuzerskie przepychanki z wilkołakiem i publiczne policzkowanie królewicza wampirów o dziwo nie ułatwiły ukrywania faktu, że jest człowiekiem.
Alea nie może jej pomóc, bo podróżuje z grupą tajemniczych rewolucjonistów, by ratować kraj przed Wielkim Niebezpieczeństwem… w którego istnienie zaczyna wątpić. Kiedy część sekretów wychodzi wreszcie na jaw, wszystko jedynie bardziej się komplikuje, a za rogiem już czekają kolejne – tym razem bardziej złowrogie.
/opis pochodzi od wydawcy/
Autor: A. M. Juna
Wydawnictwo: SeeYA
Ilość stron: 464
Ocena: 8/10
Opis
Nikt nie dostaje życia na własność.
Bliźniaczki Lanford wiedzą to aż za dobrze, wciągnięte w sieć intryg, kłamstw i poświęceń.
Erin utknęła w niezwykłej szkole z internatem, udając swoją zmiennokształtną siostrę. Podejrzane układy z czarodziejką, łobuzerskie przepychanki z wilkołakiem i publiczne policzkowanie królewicza wampirów o dziwo nie ułatwiły ukrywania faktu, że jest człowiekiem.
Alea nie może jej pomóc, bo podróżuje z grupą tajemniczych rewolucjonistów, by ratować kraj przed Wielkim Niebezpieczeństwem… w którego istnienie zaczyna wątpić. Kiedy część sekretów wychodzi wreszcie na jaw, wszystko jedynie bardziej się komplikuje, a za rogiem już czekają kolejne – tym razem bardziej złowrogie.
/opis pochodzi od wydawcy/
Moja opinia
Kolejne spotkanie z bliźniaczkami Lanford za mną. Znowu emocje, intrygi, rosnąca niepewność o przyszłość obu sióstr. I jedno co mnie smuci to fakt, że przyjdzie mi trochę poczekać na trzeci tom serii.
Nie będę ukrywać, że bardzo lubię tę serię o perypetiach zmiennokształtnej Alei i jej siostrze bliźniaczce, która nie posiada tak wyjątkowego daru. Ale to właśnie postać Erin ciekawi mnie bardziej. Jej zadziorny charakter, brak umiejętności wtopienia się w tłum i cięty język sprawiają, że jest to bohaterka, która zwraca na siebie uwagę. A w jej sytuacji nie jest to wskazane. Człowiek w szkole senturalnej pełnej wilkołaków, łowców, czarodziejów, zmiennokształtnych, a w szczególności pełnej wampirów, to zdecydowanie nie jest dobry pomysł. Erin dość często o tym zapomina, szczególnie w kontaktach z jednym z grupy tych lubiących ludzką krew, który wiedziony dziwną fascynacją cały czas toczy z dziewczyną dziwną grę. Ale jak to się świetnie czyta i obserwuje z wygodnego fotela, te ich słowne (i nie tylko) przepychanki. Zdecydowanie bardziej interesują mnie starania Erin o zachowanie jej sekretu w tajemnicy, niż zmagania Alei z osiągnięciem swojej właściwej formy po przemianie w zwierzę. I cieszę się, że jej wątek w książce nie jest za bardzo rozbudowany. Polityka i układy nigdy nie były moją mocną stroną, dlatego o wiele bardziej ciekawią mnie wydarzenia, które towarzyszą uczniom w szkole Flanagana Mallaroya. Choć wprowadzenie do fabuły czarodzieja, który swoimi umiejętnościami ma chronić Aleę przed niebezpieczeństwem, nadało temu wątkowi powiewu świeżości.
Kolejne spotkanie z bliźniaczkami Lanford za mną. Znowu emocje, intrygi, rosnąca niepewność o przyszłość obu sióstr. I jedno co mnie smuci to fakt, że przyjdzie mi trochę poczekać na trzeci tom serii.
Nie będę ukrywać, że bardzo lubię tę serię o perypetiach zmiennokształtnej Alei i jej siostrze bliźniaczce, która nie posiada tak wyjątkowego daru. Ale to właśnie postać Erin ciekawi mnie bardziej. Jej zadziorny charakter, brak umiejętności wtopienia się w tłum i cięty język sprawiają, że jest to bohaterka, która zwraca na siebie uwagę. A w jej sytuacji nie jest to wskazane. Człowiek w szkole senturalnej pełnej wilkołaków, łowców, czarodziejów, zmiennokształtnych, a w szczególności pełnej wampirów, to zdecydowanie nie jest dobry pomysł. Erin dość często o tym zapomina, szczególnie w kontaktach z jednym z grupy tych lubiących ludzką krew, który wiedziony dziwną fascynacją cały czas toczy z dziewczyną dziwną grę. Ale jak to się świetnie czyta i obserwuje z wygodnego fotela, te ich słowne (i nie tylko) przepychanki. Zdecydowanie bardziej interesują mnie starania Erin o zachowanie jej sekretu w tajemnicy, niż zmagania Alei z osiągnięciem swojej właściwej formy po przemianie w zwierzę. I cieszę się, że jej wątek w książce nie jest za bardzo rozbudowany. Polityka i układy nigdy nie były moją mocną stroną, dlatego o wiele bardziej ciekawią mnie wydarzenia, które towarzyszą uczniom w szkole Flanagana Mallaroya. Choć wprowadzenie do fabuły czarodzieja, który swoimi umiejętnościami ma chronić Aleę przed niebezpieczeństwem, nadało temu wątkowi powiewu świeżości.






